poniedziałek, 22 października 2018

WWP czyli Wielka Wargamingowa Przygoda

Cześć,

W poprzednim wpisie pisałem, że ćwiczyliśmy z kolegami Black Powdera przed większą grą i planowaliśmy w wielkim stylu zakończyć przygodę z pierwszą edycją tego systemu....

No i stało się. Ostatnia potyczka w tę edycję została rozegrana w doborowym towarzystwie....

Tytułem wprowadzenia

W 2016r. uczestniczyłem po raz drugi w corocznym wielkanocnym turnieju kopijnicznym w Royal Armouries w Leeds. 
W ramach turnieju odbywał się bankiet z okazji XX lecia muzeum w Leeds (a w zasadzie przeniesienia części zbiorów z Tower of London do nowej siedziby królewskich zbrojowni). 
W uroczystości brali udział Alan i Michael Perry, którzy na etapie budowy muzeum razem z Gerrym Embeltonem pracowali przy niektórych dioramach i figurach woskowych. 
Wiosną 2016r w muzeum została też zainstalowana wielka diorama bitwy pod Agincourt budowana przez Braci Perry, zawierająca setki figurek ich autorstwa. 
Podczas bankietu porozmawiałem z Braćmi i to oni zainteresowali mnie systemem Black Powder. Do tego czasu w naszym klubie graliśmy (a w zasadzie to rozegraliśmy tylko kilka bitew) w system Waterloo od Warhammer Historical, a BP wydawał się jakiś "dziwny". 

Zdjęcie z XX lecia muzeum przed dioramą Agincourt

Po powrocie do Polski  podzieliłem się w klubie sugestią spróbowania Black Powdera. 
Potem kolega Szaman wyjechał służbowo do Warlord Games, spróbował gry w domu u samego Johna Stallarda, po czym zrobił nam introgaming i tak zaczęła się nasza przygoda z tym świetnym systemem!
Przygoda, która doprowadziła do kolejngo, jeszcze fajniejszego doświadczenia, a mianowicie zaproszenia do gry razem z Braćmi Perry.

Tydzień temu wybraliśmy się z Szamanem i Wróblem na nerdowską wyprawę do Anglii. 
Celem wyjazdu była wycieczka do magazynów królewskich zbrojowni i możliwość obejrzenia z bliska historycznych artefaktów, odwiedziny w Warlord Games (mogę Wam tylko powiedzieć, że będzie się działo, więc odkładajcie kasę ;-) ) i gra w Black Powdera w domu u Alana. 
Do samego wyjazdu nie do końca wierzyłem, że się to uda!

Rozegraliśmy sporą bitwę jeszcze w pierwszą edycję BP, która dała nam kilka pomysłów na przyszłość. Doskonale sprawdziła się na przykład rola mistrza gry, którą przy większych rozgrywkach na pewno wprowadzimy u nas w klubie. Prowadzący grę (w tym przypadku Alan) wymyśla scenariusz, ustawia stół, każdej ze stron w tajemnicy określa objectivy, a potem pilnuje przebiegu bitwy, sugeruje które kości przerzucić gdzie odjąć, gdzie dodać itd. Znacznie przyspiesza to rozgrywkę, no i w ogóle nie ma sytuacji spornych.


Tradycyjnie zamieszczam kilka zdjęć:

Trzech nerdów przed Royal Armouries

Hall of steel

Trochę przechwałek, czyli trofea, które udało mi się wygrać w turniejach kopijniczych w Royal Armouries - The Sword of Honour (drużynowo w 2015r) i The Queen Jubilee Trophy  (indywidualnie w 2016r). Trofea na stałe siedzą w gablotach obok sprzętów Henryka VIII i Cesarza Maksymiliana, więc niezły czad ;-) Relację z turnieju z 2016r możecie zobaczyć tu.



                                               

                                               

 



Diorama Agincourt:







 Trzech nerdów przed siedzibą Warlord Games

W Nottingham lunch jedliśmy w słynnej, najstarszej (ponoć) karczmie w Anglii

No a teraz kilka zdjęć z bitwy. Zdjęcia bez postprodukcji widocznej na stronie Braci P.:































 Tradycyjne zdjęcie graczy :-)

Będąc w Warlordzie odebrałem też prezent urodzinowy, który sam sobie sprawiłem, a mianowicie podręcznik do drugiej edycji Black Powdera. Ponieważ w książce można znaleźć pełno zdjęć figurek autorstwa Perry Miniatures, nie omieszkałem poprosić Alana i Michaela o autografy :-)




No a w North Starze kupiłem dla dzieci podręcznik do Burrows & Badgers :-D



Jak na razie był to nerdowski wyjazd życia :-D

J.

4 komentarze:

  1. Gratulacje!!!
    Noooo lepiej to się już chyba nie da!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, lepiej się już chyba nie da...
    Choć... Może jeszcze Rick Priestley podający herbatę;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję. To się nazywa wargaming i wycieczka najwyższych lotów.

    OdpowiedzUsuń